Istnieje powiedzenie, że jeśli czegoś nie można znaleźć w Internecie, to pewnie nie istnieje.
Dla osoby pełniącej funkcje publiczne, bardzo ważne jest utrzymywanie stałych relacji i komunikacja z mieszkańcami. Pozwala ona na odkrycie nowych, innych spojrzeń, daje szanse na wymianę zdań, poznania oczekiwań, zawsze ubogaca.
Dziś bardzo ważną rolę, a z czasem pewnie coraz ważniejszą - odgrywają metody komunikacji za pomocą środków masowego przekazu, w tym Internetu.

Od sierpnia 2013 roku prowadzę swój publiczny profil na Facebook’u. Staram się regularnie umieszczać w nim informacje i zdjęcia z wydarzeń, w jakich uczestniczę; tą drogą Mieszkańcy docierają także do mnie ze swoimi liczni sprawami. To ważny element przekazu. Mam jednak świadomość, że o ile tysiące ludzi korzysta już z mediów społecznościowych, w tym z Facebook’a, o tyle nadal pozostaje spora część Internautów, która do tej formy komunikacji i eksponowaniu własnego życia nie jest przekonana. Taką postawę jak najbardziej szanuje. Wierzę, że ta strona będzie uzupełnieniem oferty informacyjnej. Znajdziecie tu Państwo krótką notkę biograficzną i zdjęcia. Przedstawię aktywności jakie podejmuje zarówno zawodowo, jak i społecznie.
Notka biograficzna

Rok 1983, był rokiem szczególnym dla Polski. W lipcu ogłoszono koniec stanu wojennego, w październiku świat obiegła informacja, że Lech Wałęsa został odznaczony Pokojową Nagrodą Nobla. Był to także rok, w którym  zakończono produkcję kultowej Syrenki, co dla niejednego fana motoryzacji było wydarzeniem dość przykrym, ale powszechnie wiadomo, że coś musi się skończyć, aby mogło zacząć się coś nowego... 1983 - rok wyjatkowych zdarzeń.

Jestem…

Jedno z nich, na pewno miało miejsce w domu moich rodziców. Po kilku letniej przerwie Róża i Stanisław Rusieccy, ponownie zostali rodzicami… 28 lutego mój starszy brat stracił status najmłodszego dziecka.

Gdy ktoś mnie pyta jakie było moje dzieciństwo, jak je wspominam, nie mam najmniejszych problemów, by opisać tamtą atmosferę. Dom był zawsze pełen ciepła i miłości, wartości chrześcijańskiej miłości bliźniego i szacunku dla każdego człowieka. Dom był prowadzany w oparciu o jasne, czytelne dla każdego domownika zasady, cokolwiek jednak wymyśliliśmy z rodzeństwem, mniejsze i większe psikusy, zawsze były wybaczane i kończyły się szczerą rozmową z rodzicami. Rozmowy te dotyczyły zresztą nie tylko życia w domu i relacji międzyludzkich. Bardzo często podejmowane były tematy teraźniejszości, przeszłości i przyszłości, mówiono o sprawach publicznych, o Polsce. Często, w naszej dużej rodzinie pojawiały się oczywiście różnice zdań, jednak mogliśmy liczyć na konstruktywną dyskusję, wzajemne wsparcie i zrozumienie.

Mój dom…

Dom rodzinny  był i jest miejscem, do którego chciało się wracać. Moja mama Róża, ze względu na stan zdrowia w 1990 roku odeszła z pracy w PKP na rentę. Miałem więc to szczęście wracać po szkole do domu, w którym była mama. Mamusia, bo tak do dziś wszyscy się do Niej zwracamy,  dbała o ciepło domowego ogniska. Tradycyjna kuchnia polska, co weekend zapach świeżego ciasta, łagodne spojrzenie i wyraz twarzy... tak to pamiętam.

Tata natomiast był i pozostaje moim najlepszym, najbardziej zaufanym doradcą. Jest człowiekiem, który podejmując się czegoś, poświęca się temu całkowicie. I tę cechę, chyba po nim odziedziczyłem. Podobnie jak mama zawodowo związany był z PKP, tam też zresztą się poznali. Pracował również jako nauczyciel przedmiotów zawodowych w nieistniejącym już Technikum Kolejowym w Lesznie. Jego zaangażowanie w pracy i budowanie relacji międzyludzkich zostało uwieńczone, w roku w którym przechodził na emeryturę, tytułem „Autorytetu zawodowego” przyznanego przez czytelników w ogólnopolskim plebiscycie organizowanym przez „Tygodnik Kolejowy”. Pasją Taty była i jest do dziś praca w ogródku. Tata uwielbia swoją działkę, może na niej przebywać godzinami. Nas nauczyło to, jak ważne jest obcowanie z naturą, konieczność posiadania hobby i zainteresowań nie związanych z życiem zawodowym.

Rodzina…

Rodzice zawsze dbali, aby utrzymywać bliskie relacje z krewnymi. Dlatego wszystkie spotkania były gwarne, a dom dla wszystkich otwarty. Większość Świat, mniejszych i większych spędzaliśmy w gronie rodziny. Dziś ta najbliższa liczy już 18 osób, a każdy z nas inny, każdy wyjątkowy…
A co łączy mnie z rodzeństwem, mimo znacznej różnicy wieku? Łączy nas na pewno wspólny katalog wartości, szacunek dla rodziny, aktywny tryb życia i chęć działania.
O Ewie, Bognie i Wojtku można powiedzieć wiele, ale wszystkich nas charakteryzuje ten niespokojny duch,  „nie usiedzimy zbyt długo w jednym miejscu”.

Młodość…

Jakim byłem uczniem? Na pewno pilnym, ambitnym. Praca publiczna i działalność samorządowa od dzieciństwa była moją pasją. W IV klasie zostałem wybrany na skarbnika klasy, rok później na przewodniczącego. W klasie VII i VIII pełniłem kolejno funkcje zastępcy i przewodniczącego Samorządu Uczniowskiego. Wraz z rozpoczęciem nauki w I Liceum Ogólnokształcącym w Lesznie, rozpocząłem także działalność w Młodzieżowej Radzie Miasta Leszna. Od 2 grudnia 1999 do 2 lutego 2002 roku pełniłem funkcję jej przewodniczącego. Zaufanie uczniów zdobyłem także w ramach działań samorządowych w liceum. Koleżanki i koledzy wybrali mnie na Przewodniczącego Parlamentu Uczniowskiego. Były to lata zdobywania  wielu doświadczeń i wiedzy, umiejętności pracy w grupie, podejmowania samodzielnych decyzji i  ciężaru brania za nie odpowiedzialności. Zawsze trafiałem na wspaniałych nauczycieli, takich, którzy rozrumienili moje pasje i wspierali mnie w ich wypełnianiu. Do dziś darzę ich ogromnym szacunkiem, a w sercu zachowuję wielką wdzięczność.

Samorząd…

Jesienią 2002 roku rozpocząłem studia na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu na Wydziale Prawa i Administracji, ukończyłem je 4 lata później.
27. października 2002 roku mieszkańcy Leszna powierzyli mi także mandat radnego Rady Miejskiej Leszna. Mając zaledwie 19 lat zostałem najmłodszym w historii miasta członkiem tego gremium. Do dziś pamiętam tamte chwile, emocje i świadomość ciążącej na mnie odpowiedzialności. W kolejnych wyborach roku 2006 i 2010 uzyskiwałem coraz większe poparcie mieszkańców. 2 lutego 2011 powierzono mi funkcję II zastępcy Prezydenta Miasta Leszna, wypełniałem ją do 30 listopada 2014 r. W obecnej chwili ponownie realizuję pasję pracy społecznej, pełniąc funkcję radnego Rady Miejskiej Leszna.

Małżeństwo...

Opisując swe życie, nie mogę nie napisać o Hani - kobiecie zajmującej wyjątkowe w nim miejsce.  Od 2010 roku  tworzymy udany związek małżeński, szanując swoje pasje  i wspierając wzajemnie  przeżywamy kolejne etapy życia. Hania realizuje się w pełni pracując jako nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej w Szkole Podstawowej nr 9 w Lesznie. Codziennie obserwuję z jakim zaangażowanie, ale także radością podejmuje trud wychowania i przekazania wiedzy młodemu pokoleniu leszczynian.
W 2015 roku nasze priorytety, nasz świat zmienił się nie do poznania. Urodził się Staś... jesteśmy rodziną.

a więc..

Gdy ktoś mnie pyta co lubię najbardziej, ciężko mi jest na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie. Lubię świat, lubię życie, lubię zdobywać nową wiedzę. Uwielbiam spotkania z ludźmi, słuchać, wymieniać spostrzeżenia, zagłębiać się i poddawać głębszej analizie omawiane zagadnienia. Ktoś kiedyś zapytał mnie, ile jest Grzegorza Rusieckiego, w Grzegorzu Rusiecki, a ile PR. Nie wyobrażam sobie życia układanego pod wizerunek. Ja po prostu taki jestem. Aktywny, otwarty na ludzi, otwarty na świat. Odnoszę sukcesy, ale doświadczam także porażek. Są chwile, i tych całe szczęście jest więcej, gdy uśmiech gości na mojej twarzy, ale jak każdy mam także w życiu gorsze momenty.  Być może w czasach postępującej globalizacji, która umniejsza rolę wartości społecznych mogę wydawać się odmienny. Te wartości, które wyniosłem z domu są jednak dla mnie najistotniejsze, i według nich chcę przejść przez życie


Radny Miasta Leszna


Kadencja 2002 - 2006

Kandydat listy KKW SLD - UP
wybrany przez mieszkańców okęgu wyborczego nr 2
ilość otrzymanych głosów poparcia 203



Kadencja 2006 - 2010

Kandydat listy KWW Tomasza Malepszego Lewica dla Leszna
wybrany przez mieszkańców okęgu wyborczego nr x
ilość otrzymanych głosów poparcia
562


Kadencja 2010 - 2014

Kandydat listy KWW Tomasza Malepszego Lewica dla Leszna
wybrany przez mieszkańców okęgu wyborczego nr 2
ilość otrzymanych głosów poparcia 1169


Funkcja II Wiceprezydenta Miasta Leszna

Kadencja 2014 - 2018

Kandydat listy KWW Tomasza Malepszego Lewica dla Leszna
wybrany przez mieszkańców okęgu wyborczego nr 2
ilość otrzymanych głosów poparcia 879




Działalność społeczna

"Polityka, kiedy jest sztuką oraz służbą, a nie narzędziemy wyzysku

to działanie na rzecz ideału poprzez rzeczywistość"

Charles de Gaulle
Stowarzyszenie PRZYSTAŃ Leszno

12 kwietnia 2014 roku powołano w Lesznie, z mojej inicjatywy, Stowarzyszenie „Przystań” Leszno. Głównym celem stowarzyszenia, w dobie powszechnie postępującej globalizacji, jest dbałość o społeczne aspekty funkcjonowania w naszym środowisku. Podstawowe wartości, takie jak szacunek dla każdego człowieka, wzajemna pomoc i poczucie wspólnoty, dbałość o sprawy publiczne, miłość i działanie dla dobra Ojczyzny - to priorytety. Nie chcemy pozostać obojętni. Wierzymy, że przez swoją codzienną postawę, to co robimy, mówimy, jakie decyzje podejmujemy mamy wpływ na otaczający nas świat. Szanujemy i wymagamy szacunku dla każdego człowieka, niezależnie od tego kim jest, z jakiej rodziny pochodzi, jakiej jest narodowości, jakie ma wykształcenie, jaki zawód wykonuje, jakie poglądy polityczne posiada i jaką wiarę wyznaje, jak kreuje swoje życie osobiste, czy też jakiemu klubowi sportowemu kibicuje.
Lubimy ludzi, lubimy z nimi przebywać, w miarę naszych możliwości jesteśmy gotowi udzielić pomocy potrzebującym, wesprzeć ich finansowo lub dać choćby część siebie, swojego czasu, energii czy zdolności.

Wspólne spotkania, rozmowy o sprawach ważnych dla kraju, regionu czy miasta; wzajemna pomoc i wsparcie w sytuacjach trudnych, ale przede wszystkim aktywny udział i kreowanie życia społecznego naszych Małych Ojczyzn stanowią fundamenty działalności Stowarzyszenia.

Dotychczas Przystań była organizatorem między innymi następujących zdarzeń:
Wspólne sprzątanie „Parku Tysiąclecia”
Pikniki Rodzinne z P.L Tarzan od 2014
Wakacyjne Poranki z Jogą - corocznie w lipcu od 2014
I love Leszno
Kołem wokół środka Europy - rajd rowerowy gminy Święciechowa, cyklicznie od 2015

 
menu
Rusiecki PRO PUBLICO BONO

W roku 2006 ukończyłem wydział prawa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Prawo, nie jest dla mnie tylko jednym z wyznaczników życia codziennego. To moja pasja. Pragnąc dzielić się swoją wiedzą, przez pewien okres czasu, wykładałem prawo w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej im. J.A. Komeńskiego w Lesznie. Praca ta, poza satysfakcją, dała mi też wiedzę na temat tego, jak wiele trudności może sprawiać interpretacja i zrozumienie zawiłości norm prawa.

RUSIECKI Pro Publico Bono w terenie trwała od 25 kwietnia do 12 lipca 2015 roku. Łącznie udzielono ponad 250 nieodpłatnych porad prawnych.
Celem było przybliżenie i wyjaśnienie zawiłości języka prawniczego i procedur zdefiniowanych przez prawo, oraz nakreślenie właściwego toku postępowania osoby zainteresowanej, tak by wyjaśnić i rozwiązać problem. Porada i rozmowa z prawnikiem i wolontariuszami przygotowanymi do pomocy w akcji była dostępna dla każdego mieszkańca bez względu na wiek, płeć, miejsce zamieszkania czy dochody.

W niektórych miejscowościach, dzięki życzliwości włodarzy namiot akcji pojawiał się w innych popularnych lokalizacjach, ogólnie dostępnych dla mieszkańców takich jak ryneczki, główne skrzyżowania, okolice punktów handlowych, głównie jednak akcja prowadzona była w dni targowe w miejscach do tego wyznaczonych. Porady prawe odbyły się w następujących miejscowościach: Gostyń, Poniec, Krobia, Pępowo, Piaski, Borek Wielkopolski, Pogorzela, Kościan, Czempiń, Śmigiel, Krzywiń, Jerka, Leszno, Włoszakowice, Rydzyna, Lipno, Wilkowice, Brylewo, Górzno, Krzemieniewo, Rawicz, Bojanowo, Miejska Górka oraz Jutrosin.

Darmowe porady prawne prowadziłem do końca 2016 roku.
Z chwilą rozpoczęcia aplikacji adwokackiej byłem zmuszony zaprzestać tej formy działalności w związku z obowiązującymi przepisami prawnymi.

SENAT 2015

W roku 2015 z ramienia własnego komitetu KWW Grzegorza Rusieckiego ubiegałem się o mandat Senatora RP.

Jako kandydat niezależny posiadałem rekomendację ugrupowań SLD oraz Nowoczesna.

Otrzymałem olbrzymie poparcie mieszkańców Leszna oraz najbliższych okolic, zdobywając w samym tylko Lesznie poparcie ponad 10 tysięcy osób co stanowiło prawie 40% ogółu oddanych głosów.

Poparcie dla mojej kandydatury w powiecie ukształtowało się na poziomie głosów 25% mieszkańców regionu.

Ostatecznie mandat senatora przypadł w okręgu kandydatowi Platformy Obywatelskiej.
Jako niezależny kandydat otrzymałem ostatecznie poparcie w ilości 18,81% głosów.

Każdy z oddanych głosów, był dla mnie ważny, a zdeklarowane poparcie na terenie miasta Leszna, uświadomiło mi, że mieszkańcy darzą mnie olbrzymim zaufaniem za które nie sposób podziękować.

Wybory te jednak w skali okręgu wyborczego w sposób bardzo przejrzysty ukazały, że nasze społeczeństwo podejmując decyzję bardzo często oddaje swój głos na reprezentanta ugrupowania politycznego. Doświadczenie to wpłynęło na moje decyzje polityczne, między innymi na wstąpienie do ugrupowania PO.

Dość przykrym incydentem w trakcie kampani były pomówienia ze strony kandydata na senatora z ramienia stowarzyszenia PL18 Pana Sławomira Mocka.
W trybie wyborczym, dwukrotnie sądy orzekły, że kandydat PL18 mija się z prawdą i nakazały umieszczenie stosownych sprostowań i przeprosin.

Orzeczenia sądów w formacie pdf
Orzeczenie Sądu Okręgowego w Poznaniu wydział zamiejscowy w Lesznie
Orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Poznaniu


Curriculum Vitae


od XII 2016 Kancelaria Adwokacka adw. Macieja Logi - aplikant adwokacki
I.2015  - I.2017 Biuro Poseł do Parlamentu Europejskiego w Lesznie - asystent
II.2011 - XI.2014 Urząd Miasta Leszna - II Zastępca Prezydenta Miasta Leszna
X.2009 - IX.2013 Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. J.A. Komeńskiego w Lesznie - nauczyciel akademicki 
V.2008 - IV.2009 Własna działalność gospodarcza w sektorze bankowości hipotecznej - doradca
XI.2007 - IV.2008 Bank Przemysłowo Handlowy S.A. w Lesznie - doradca klienta
VIII.2007 - X.2007 Starostwo Powiatowe w Lesznie - staż w Wydziale Geodezji, Kartografii, Katastru i Gospodarki Nieruchomościami
VIII.2006 - IV.2007 Rigall Distribution Sp. z o. o. - doradca ds. sprzedaży kart kredytowych Citi Bank Hadlowy S.A. w Warszawie
Pytania i odpowiedzi


w tym miejscu odpowiem na Państwa pytania - proszę o przesyłanie ich na adres info@rusiecki.pl

 
 


info@rusiecki.pl


BLOG

W latach 2014 - 1016 prowadziłem blog o tym co ważne dla mnie i dla miasta na platformie blog.pl.
Niestety platforma ta została zlikwidowana, pozostały tylko zapisy na twardym dysku komputera, zaledwie kilka wpisów z 2015 roku...


Od 2016 od czasu do czasu umieszczam wpisy blogowe w serwisie elka.pl


Zapiski z 2015 roku
o pro publico bono
o tym co ważne, o byciu specjalistą w swojej dziedzinie
o akacji Duda Pomoc
o decyji ubiegania się o mandat Senatora RP
o referendum ws JOW
wpis na temat religii w życiu, aborcji, związków partnerskich
o wynikach wyborów do Senatu w 2015 roku


o religii w życiu

Trwa kampania i pewnych tematów nie da się uniknąć, czy bagatelizować. No teoretycznie mógłbym jak wytrawni politycy zastosować fortel słonia i dżdżownicy*, tylko po co?
Mając opinię,
grzecznego i poukładanego chłopca” mogę kogoś zaskoczyć treścią tego wpisu, ale nie stosownym jest udawać, że się nie słyszy: A co pan myśli o kościele i religii panie Rusiecki?”
Być może moi przeciwnicy po przeczytaniu tej notatki stwierdzą, no tak, czerwony komunista, być może spojrzą na to moimi oczyma...

Funkcjonowanie Państwa i Kościoła w naszym kraju reguluje podpisany w 1993 roku konkordat.
Myślę, że nie wiele osób pokusiło się by ten dokument przeczytać, a myślę, że warto. Artykuł pierwszy tego dokumentu mówi, że:
Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół katolicki są - każde w swej dziedzinie - niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego.”, Polska Konstytucja zawiera kilka artykułów odnoszących się do współistnienia Państwa i Kościoła. Najistotniejszy jest chyba artykuł 53.

Przypuszczam , że już w tym miejscu pojawiły się wśród czytających myśli... no tak... lewackie wywody prawnika.

Jestem praktykującym katolikiem, dla którego wiara jest jedną z intymnych wartości, co zapewnia mi Konstytucja. Nie zamierzam w żaden sposób wykorzystywać tego w polityce, ponieważ szanuję zarówno prawo jak i  mądrości zawarte w Piśmie Świętym. Mk, 12, 13-17 jasno określa: Oddawajcie, co jest cesarskiego, cesarzowi, a co jest Bożego, Bogu.

Jestem przeciwnikiem aborcji, jednocześnie zdaję sobie sprawę, że takie zabiegi są dokonywane, zgodnie z literą prawa i poza prawem, bezpieczeństwem i godnością ludzką. Nie uważam, żeby dla jakiejkolwiek kobiety to była decyzja łatwa i przyjemna, nie nam oceniać - oceni nas ktoś inny, Pismo Święte wyraźnie mówi kiedy to się stanie.  Zmiany zapisów prawa w tej kwestii niczego nie zmienią. Zaostrzanie przepisów spowoduje jeszcze większy rozwój podziemia aborcyjnego. V przykazanie boże mówi
Nie zabijaj - dla osób dla których dekalog nie jest kodeksem wartości codziennych, żadne zaostrzenie prawa nie wpłynie na zmianę sumienia i wartości. A przymuszać do wyznania nie wolno. To wypływa z potrzeby serca, a nie nakazu.
Uważam że in vitro, należy rozpatrywać jako dopuszczalne rozwiązanie problemu bezpłodności
- a decyzję o niej pozostawić sumieniom osób których to bezpośrednio dotyczy. Zapisy ustawy, która została nie dawno uchwalona posiadają dla mnie, jako katolika i prawnika błędy, które są niedopuszczalne. Przypuszczam, że ustawodawca obudzi się za 19 lat i zauważy, że za rok, trzeba będzie zająć się zarodkami nie wykorzystanymi w procesach in vitro. Po prostu kolejny bubel prawny.

Związki partnerskie. Tu większość z nas widzi parę homoseksualną. Partnerstwo nie jest synonimem homoseksualizmu! Homoseksualizm nie jest synonimem pedofilii. A w ten sposób przedstawia się tę sprawę i w ten sposób się ja rozpatruje. Rozejrzyjmy się, jak wiele par żyje razem, wychowuje dzieci, dba o nie, a nie są małżeństwami? Przypuszczam, że każdy z nas zna co najmniej jedną taką rodzinę. Dlaczego nie możemy im zapewnić prawa do dziedziczenia, informowaniu o stanie zdrowia, adoptowania dziecka, odbierania pism urzędowych? Czy są gorsi tylko dlatego, że małżeństwo postrzegają inaczej niż związek sakramentalny? Dlaczego słowo konkubinat postrzegamy jako patologię?

Sfer życia gdzie Państwo i Kościół przenikają, zazębiają się i powinny współistnieć jest bardzo wiele. Nie każdy Polak jest katolikiem. Nie każdy katolik jest polakiem. Nie można nakazać wszystkim Polakom przystępowania do komunii świętej w okresie Wielkanocy. Żadnemu katolikowi nie wolno tego zabronić. Każdy Polak zobowiązany jest do przestrzegania Konstytucji
- bez względu na to jakiego jest wyznania. Żaden Grekokatolik, Prawosławny, Protestant, Muzułmanin, Ewangelik, Ateista czy Agnostyk nie jest zobowiązany do życia wg zasad kościoła rzymskokatolickiego. Żaden z nich również nie powinien naciskać na to, by zasady jakiegokolwiek kościoła obowiązywały wszystkich obywateli. Sprawa nie dotyczy kościoła rzymskokatolickiego. Sprawa dotyczy bezwyznaniowości i religii w świeckim państwie. Islamizacja Europy, jest następstwem zezwalania wpływu religii na państwo. Żadne wyznanie, żadna religia nie ma prawa oczekiwać od świeckiego państwa dostosowania prawa obowiązującego do doktryn religijnych.

Co boskie Bogu, co cesarskie Cesarzowi. Tolerancja i szacunek.

*Na egzamin z zoologi student opracował tylko jeden temat, budowę i życie dżdżownic. Pada pytanie: proszę opowiedzieć o słoniach afrykańskich. Student myśli i zaczyna udzielać odpowiedzi: Słoń afrykański to jeden z największych ssaków lądowych. Ma 4 nogi, ogon, tułów oraz głowę zakończoną trąba. Trąba ta wygląda jak dżdżownica, a dżdżownice to....


o akcji Pro Publico Bono

Nie pisałem, zniknąłem z bloga. Są tacy dla których to było wielkie „ufff - zrezygnował” ale są i tacy, którzy pytali „co się dzieje?” Wiosna się dzieje, szaleństwo prac ogródkowych - działkowicze wiedzą o czym mówię, to primo. Secundo to praca. Jak się cieszę, że mogę w końcu powiedzieć nad czym pracowałem przez ostatnie 2 miesiące. Mogę powiedzieć, bo projekt rusza, nareszcie :)

W ten weekend zaczynam cykl spotkań pod hasłem Rusiecki Pro Publico Bono. Ale o co chodzi? No to może od początku. Nie jest tajemnicą to, że od stycznia pracuję jako asystent w biurze poselskim. Ku mojemu zaskoczeniu, nie jest to praca typowo administracyjna - w biurze ciągle coś się dzieje - a to konsultacje, a to szkolenia. To co osobiście mnie zaskoczyło, to odwiedziny osób, które szukają pomocy w momencie kiedy są tracą nadzieję na rozwiązanie trudnych dla nich sytuacji, lub są bezsilni z powodu problemów jakie pojawiają się w realiach prawnych i administracyjnych. I to właśnie rozmowy z ludźmi, o tym co przysparza problemów było bodźcem do podjęcia akcji pro publico bono. Pro bono - nieodpłatnie, społecznie; Pro publico - dla społeczeństwa, dla ogółu. Pisząc te słowa przypomniało mi się zdanie z felietonu Adamka, którego bardzo cenię i szanuję. „Z Rusieckiego taki komunista jak z Waryńskiego” - tak, marzy mi się sprawiedliwość społeczna... no marzyć może każdy. Gazetki co prawda nie wydaję, ale akcje przypominające „czyny społeczne” z ustroju którego  nie pamiętam, bom za młody i owszem. I takie akcje dobrowolne organizuję z „Przystanią”, ale to dla mnie za mało. Mając znacznie więcej czasu, i serce społecznika ruszam z darmowymi poradami prawnymi i obywatelskimi. Nie w biurze zza biurka, lecz w terenie. Nie w magistratach i wynajmowanych biurach, do których należy się udać i być petentem, a wśród ludzi i dla ludzi. Rusiecki na targu. Takim normalnym zwyczajnym targu - tam gdzie można popatrzeć, porozmawiać, usłyszeć co słychać i ponarzekać. Tym samym targu gdzie możemy kupić sadzonki do naszych ogródków i nowalijki, które już się pojawiają. Koniec świata mówią jedni. Kończy się mówią inni. A ja wiem jedno - natury nie zmienisz. Od 16 roku życia działam społecznie dla innych i mam to we krwi. I pewnie takim się zestarzeję. A jeśli ktoś chciałby wiedzieć więcej na temat akcji, odsyłam do strony www - tam znajdują się szczegóły akcji, terminy i miejsca gdzie akcja będzie przeprowadzana. I nawet jeśli sam z tego nie masz zamiaru skorzystać, udostępnij ten post, może jest ktoś, kto takiej pomocy, porady potrzebuje.



o tym co ważne, o byciu specjalistą w swojej dziedzinie

Bo jak już się za coś bierzesz to zrób to najlepiej jak potrafisz, a jeśli na samym początku zakładasz, że zrobisz to jakkolwiek, to może lepiej w ogóle nie zaczynać. Ktoś w moim otoczeniu nie jednokrotnie już mi to powtarzał. I coś w tym jest... czasami ciężka praca i zaangażowaniem można osiągnąć więcej niż nam się wydaje. Cokolwiek robimy, jakąkolwiek profesje wybieramy w życiu, ważne jest to, abyśmy poświęcili temu całą uwagę. Nie na darmo mawia się, że jeśli praca jest pasją, to człowiek nie pracuje tylko się realizuje.

Kilka dni temu wracając do Leszna, spojrzałem na kwitnące kasztany i uświadomiłem sobie, że w ferworze pracy i realizacji planów nie życzyłem powodzenia maturzystom w tym roku, no umknęło - nikt nie jest idealny. Wiele mówi się o tym, jak ważne jest wybranie dobrej uczelni wyższej, której dyplom jest przepustką do kariery zawodowej. Nie wszyscy mamy możliwości i predyspozycje ku temu by być lekarzami, prawnikami, architektami czy inżynierami. W czwartek na leszczyńskim rynku odbyły się targi rzemiosła. Prezentowały się na nim szkoły zawodowe, oraz zakłady pracy w których uczniowie szkół nabywają umiejętności w trakcie praktycznej nauki zawodu.  Próbowałem swoich sił w starciu z gwoździem i młotkiem, zadanie było proste, wbić gwóźdź dwoma uderzeniami - stolarzem nie będę... Z hydrauliką radzę sobie lepiej, ratowałem kiedyś mieszkanie kolegi ze studiów przed zalaniem, wymiana uszczelki, mnie nie przerosła, a w oczach współlokatorów zdobyłem uznanie - co nie oznacza, że zdecydowałbym się na projektowanie i wykonanie przyłącza wodnokanalizacyjnego. W trakcie wspomnianych targów w ratuszu przygotowano wystawę, na której moją uwagę zwróciło zdjęcie z hasłem dotyczącym tego, że każde rzemiosło ma swoje zwyczaje. Każde też ma swoje zasady, zasady, które można przeczytać w książce i podręczniku, wiadomo jednak nie od dziś, że lepiej zapamiętujemy to co zrobiliśmy, niż to o czym przeczytaliśmy. Mentor, autorytet, mistrz - każdy z nas potrzebuje kogoś, kto wskaże nam kierunek w jakim powinniśmy zmierzać, by osiągnąć sukces.  Dlaczego gratulujemy wyboru nauki na akademii medycznej czy uniwersytecie, a nie składamy gratulacji osobie, która decyduje się na podjęcie nauki w szkole zawodowej czy technikum z założeniem, że chce osiągnąć poziom mistrzowski w zawodzie stolarz, piekarz, mechanik samochodowy czy cukiernik? Dlaczego ciastka z jednych cukierni cieszą się większym popytem niż z innej, dlaczego chleb z jednej piekarni uchodzi za lepszy od chleba z innej? Dlaczego szukamy dobrego mechanika, fryzjera, florysty, krawca, murarza, cieśli, lekarza, manicurzystki, adwokata, stomatologa, stolarza, czy elektryka samochodowego? Odpowiedź na to pytanie jest prosta - cenimy ludzi, którzy w swojej pracy, w tym co robią, są najlepsi, którzy przywiązują uwagę do jakości, poprawności i dokładności. Żadna wiedza książkowa nie da nam umiejętności praktycznych. Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Lesznie jako jedna z pierwszych w kraju wprowadziła studia dualne. Od samego początku studenci kształcą się dwutorowo, z jednej strony nabywają wiedzę teoretyczną, z drugiej w lokalnych zakładach pracy poznają praktykę i nabywają umiejętności, które są niezbędne by zaistnieć na rynku pracy.
Coraz częściej dla pracodawców ważne jest nie to jaką uczelnie, szkołę się ukończyło, a to co umiemy i co potrafimy zrobić. I kończąc te sobotnie przemyślenia... dla wszystkich tych którzy stoją w miejscu gdzie muszą podjąć decyzję, czy to po gimnazjum, czy po szkole pogimnazjalnej - cokolwiek zdecydujecie, jakąkolwiek podejmiecie ścieżkę dalszej kariery róbcie to z zaangażowaniem, z oddaniem, z pasją, tak by to Wasze nazwisko pojawiało się wśród rekomendacji, gdy ktoś będzie szukał najlepszego fachowca w wybranym przez Was zawodzie.




o akcji Duda Pomoc

No niezręcznie tak jakoś, ale czasami człowiek musi, inaczej się udusi... jak to śpiewał aktor wielbiony przez większość narodu. Zaznaczyć muszę jeszcze, że wpis ten nie ma na celu żadnej agitacji politycznej, dyskredytowania jakiegokolwiek z kandydatów na urząd Prezydenta RP, czy promowania innego. Każdy ma prawo do własnych decyzji i własnych wyborów. Ocenianie kogokolwiek na podstawie tylko i wyłącznie jego preferencji politycznych, w moim odczuciu jest niestosowne.

Ale przejdźmy do meritum - a było to tak...

Rusiecki Pro Publico Bono, dziś gościło we Włoszakowicach. Wolontariuszka, z niesłabnącym zapałem, informowała mieszkańców o akcji i możliwości skorzystania z darmowych porad prawnych i rozdawał broszurki informacyjne. O ile zazwyczaj przyjęcie jest ciepłe na pograniczu niedowierzania dziś zdarzyła się jawna, negatywna - wroga wręcz reakcja.
- Z tym panem to ja nie chcę mieć nic wspólnego!
- Z panem Rusieckim?
- Z jakim Rusieckim? z Dudą!
- Ale pan Grzegorz Rusiecki nie ma nic wspólnego z panem Dudą.

Zaintrygowany podszedłem, przedstawiłem się i przez kilka minut wyjaśniałem eleganckiemu starszemu Panu , że nie mam nic wspólnego z partią zawierająca w nazwie słowo „prawo”, że do żadnego ugrupowania politycznego nie należałem i nie należę, (choć są i tacy, którzy i tak wiedzą lepiej, że do SLD należę), że akcja „Pro Publico Bono” nie ma nic wspólnego z kampanią wyborczą na prezydenta, że trwa od ponad 3 tygodni... oj powiem tak - nie było łatwo, ale w końcu mój rozmówca uwierzył w moje słowa.

Wróciłem do Leszna, praca, spotkania, stowarzyszenie, praca... i w końcu usiadłem w fotelu, włączyłem kanał informacyjny i cóż widzę? Kandydat na Prezydenta RP, rozpoczął akcję darmowych porad prawnych „Duda-pomoc”... i wszystko stało się jasne.

Przed południem zastanawiałam się, gdzie podobieństwo? Czy wizualnie Dudę przypominam? W ułamku sekundy dotarło do mnie, że nie ja Dudę, tylko Duda mnie. Tyle, że Duda w ramach działań o być albo nie być prezydentem, na „za pięć 12”, rozpoczął akcję, a mnie gen społecznika spać nie daje.

I wyszła notka polityczna. Pierwsza w tym blogu. To może kilka zdań na temat moich przemyśleń po I turze wyborów.
20% poparcie dla Pan Kukiza, to nic innego jak żółta kartka dla partii politycznych - wszystkich, bez wyjątku. Gdzieś w marazmie partyjnym zniknęło to, co najważniejsze.
Człowiek. I sprawy człowieka.
Z lekkim zażenowaniem patrzę na przepychanki ustaw, uchwał, referendów, które w trybie natychmiastowym, „na wczoraj”, które należy sfinalizować. Obietnice, obietnice, obietnice... Przeciąganie liny...
A gdzie człowiek?



o decyji ubiegania się o mandat senatora RP

Prawdę mówiąc nie tak miało być... miało być regularnie o tym co w mojej głowie. Po przerwie w notkach w tym blogu, można by wnioskować, że tam cicho pusto i bez przemyśleń...
Nic bardziej mylnego, myśli, wniosków tak wiele, że za każdym razem gdy siadam by napisać nie mogę podjąć decyzji co najważniejsze, o czym napisać, nad czym się nachylić, co ubrać w słowo pisane.
Skończyłem na decyzjach związanych z wyborem prezydenta - tak więc naród wybrał. W naszym regionie Prezydent Elekt cieszył się mniejszym poparciem niż wynik końcowy, ale z szacunkiem powinniśmy przyjąć wybór demokratycznego społeczeństwa. Bo to właśnie na tym polega demokracja. Czasami zastanawiam się, czy jesteśmy w pełni gotowi na demokrację i kapitalizm. Obserwuję wydarzenia w Grecji, obserwuje wydarzenia na rodzimej scenie politycznej i chwilami czuję złość. Grecy dziś stoją przed wyborem, „tak czy nie”, przyjąć pakiet pomocowy, czy go odrzucić. Z relacji dziennikarzy wynika, że większość społeczeństwa nie wie, z jakimi konsekwencjami dla kraju wiąże się postawienie krzyżyka w odpowiedniej kratce - a chyba nie tak powinno być. Powiem wprost, z pewnością nie tak powinno być.
Ten rok to rok wyborów również dla Polaków. Wybraliśmy prezydenta, we wrześniu czeka nas referendum, a w październiku najprawdopodobniej wybór do izb parlamentu.
Teoretycznie kampania rozpocznie się z dniem ogłoszenia wyborów przez prezydenta, ale kiedy oglądam TV widzę, że trwa od około miesiąca. Kiedy wczoraj usłyszałem wiadomości z konwencji PiS oraz wyrwaną z kontekstu wypowiedź premier Kopacz, krew mi się zagotowała, dosłownie. Pani Szydło mówi, że wprowadzi 2 nowe podatki dla marketów i banków, które nie dotkną obywateli, (jakoś nie wierzę w to, że banki i markety zrezygnują z zysków i ze swojej części odprowadzą podatek do fiskusa - nie okłamujmy się, podatek ten zostanie doliczony do towarów i usług za które, my konsumenci zapłacimy z własnej kieszeni), natomiast premier Kopacz stwierdza, że „ciemny naród to kupi”. A ja mówię już teraz - DOŚĆ!
Tydzień temu podałem do publicznej wiadomości decyzję, o tym, że będę ubiegać się o mandat senatora w naszym okręgu. Zwolennicy gratulują decyzji, przeciwnicy krytykują. Demokracja. I może to zabrzmieć dziwnie, ale ważna jest dla mnie pojawiająca się krytyka, oby to jednak była krytyka konstruktywna coś wnosząca, bo jeśli ma się opierać na wyzwiskach i pomówieniach, to takiej dyskusji też mówię NIE. Padają pytania, jaki będę mieć program. Nie po to startuję z własnej listy, by budować program wyborczy na miarę ugrupowań z 20% poparciem politycznym. A tak przy okazji, tylko jedno ugrupowanie w Polsce nie ma lewicowego programu wyborczego, żeby było śmieszniej najbardziej lewicowy program przedstawia ugrupowanie uchodzące za prawicowe. To z czym mam zamiar iść do wyborców i jak pozyskać ich poparcie? Z informacją. Z rozmową, z wyjaśnieniem. Wyszydzany i wyśmiewany przez przeciwników program Rusiecki Pro Publico Bono pokazał, że to czego potrzebuje społeczeństwo to informacja. Ilu z nas ma świadomość jaką konstytucyjne rolę powinien pełnić Senat i jakie są jego kompetencje? Mógłbym obiecać obniżenie podatków, zasiłki, dotacje i naprawienie służby zdrowia, mógłbym te hasła wytłuścić na ulotkach wyborczych, które w kampanii trafiły by do rak wyborców, mógłbym... tylko jak patrzeć w lustro ze świadomością, że kłamię, mamię i faszeruję obietnicami bez pokrycia ludzi wśród których żyję?

No niestety lub stety taki nie jestem i nigdy nie będę.

„To jak do wyborców Panie Rusiecki zamierza pan dotrzeć?”

Z prawdą - nie zawsze różową, informacją - jasną i prostą w przekazie, bez górnolotnych frazesów i haseł.
Idealista? Raczej realista stąpający twardo po ziemi. Co więcej wierzę, że ludzi o podobnych poglądach jest więcej. I tych wszystkich proszę o pomoc, o wsparcie, o współpracę. Do kampanii wyborczej pozostał miesiąc. Nie posiadam zaplecza politycznego i struktur ale wierzę, że są ludzie, którzy mają podobne spostrzeżenia i że razem możemy więcej.




o referendum ws JOW

Pierwszy raz w życiu nie skorzystam z czynnego prawa wyborczego. W referendum 6. września nie wezmę udziału.

Dlaczego... bo to o referendum to jakaś pomyłka. Ostatnie referendum w PL było w 2003 - wtedy odpowiedzieliśmy na pytanie, czy chcemy zostać państwem członkowski UE. I było ono wiążące. Referendum jakie zostanie przeprowadzone w najbliższą niedzielę, to kiełbasa wyborcza, która pozostała po wyborach prezydenckich. Nie dość, że kiełbasa już ciut nie świeża, to jeszcze na mówiąc kolokwialnie na kolanie „spisana”. Referenda wszelkie mają służyć obywatelom. To które odbędzie się w najbliższą niedzielę, w takim kształcie jest niczym innym jak narzędziem wykorzystywanym przez partie do rozgrywek wyborczych. O planowanym, na 25 października, nawet nie mam siły pisać. Odbieram je, w proponowanej przez prezydenta Dudę formie, jako pytanie: „Akceptujesz pomysły na Polskę oferowane przez Prawo i Sprawiedliwość?” - a na to pytanie Polacy mogą odpowiedzieć bez karty referendalnej, stawiając krzyżyk przy kandydacie,  z ugrupowania, z którego Pan Prezydent się wywodzi.
Ja jednak będę z uporem maniaka powtarzał, że o ile do sejmu głosowanie na partie polityczne ma sens, bo ktoś odpowiedzialność za utworzenie rządu i prowadzenie polityki musi wziąć na siebie, to do Senatu - w JOWie, który jest, powinniśmy głosować na człowieka, najlepiej bezpartyjnego, lub z ugrupowania, które znajdzie się w opozycji. Tylko wtedy Senat  będzie pełnił swoją konstytucyjną rolę, izby kontroli i nie będzie dopuszczał do takich sytuacji jaką mamy obecnie, że pytanie w referendum jest po to by było, bo w tzw „międzyczasie” uchwalono prawo, które te kwestie już reguluje.
(Ja rozumiem, że senatorowie mają dużo pracy, ale nie zauważyć, że pytanie w referendum dotyczy omawianej  trybie pracy bieżącej ustawy?)

No przyjrzyjmy się pytaniom referendalnym:
Pytanie o JOWy nie konkretne, delikatnie mówiąc. Uważam, że JOWy to dobre narzędzie demokracji. Posłowie powinni wiedzieć, co dzieje się w ich okręgu. Wyborcy powinni mieć bezpośredni kontakt z posłem... Tylko jak te JOWy zostaną ustanowione?  To w przypadku takiego okręgu jak kalisko-leszczyński jest ważne, a propozycji podziału na JOWy nie ma żadnej. I okaże się za chwilę, że podział będzie tak samo absurdalny, jak podział na obecne województwa, czy okręgi wyborcze do sejmu. Przypomnę: przed reformą w dawnym województwie leszczyńskim wybieraliśmy 2 senatorów, dziś wybieramy jednego...

Pytanie o rozstrzyganie sporów podatkowych nieaktualne - i miejmy nadzieję, że tym razem uchwalone przepisy nie będą martwym punktem w dzienniku ustaw - bo przepisy o tym, że podatnik nie ponosi odpowiedzialności przy sporze urzędów mamy od dawna, a osobiście znam ludzi, którzy stracili wszystko, gdy 2 urzędy spierały się o to, który ma rację.

No i pytanie o finansowanie partii z budżetu państwa. I tu należy się bać... Zagłosujesz przeciw obecnemu systemowi finansowania i może się okazać, że wyrazisz zgodę na podwyższenie  kwot przeznaczanych na partie polityczne... z Twoich podatków...
i powiedzą ze zmienili...

pomarzę... chwilkę... o już mam...
moje pytanie referendalne...

„Czy jesteś za tym, aby projekt ustawy obywatelskiej poparty przez sto tysięcy obywateli, mógł być odrzucony przez Sejm przed 1 czytaniem, czyli zanim posłowie zapoznają się z jej treścią?”

Proste jasne i demokratyczne.
Jeśli sto tysięcy obywateli sygnalizuje, że jest potrzebne jakieś prawo, to posłowie, którzy przez tych obywateli zostali wybrani, mają obowiązek taką ustawę wziąć pod obrady, a nie wyrzucać bezrefleksyjnie do kosza.





o wynikach wyborów do Senatu

No to mamy 4 dni po wyborach. Jedni mówi, Rusiecki przegrał, drudzy mówią Rusiecki zmiażdżył w Lesznie konkurencję.
A co na to sam Rusiecki?
Na spokojnie, w zaciszu domowym przy kubku herbaty, a nie pod czujnym okiem redaktora Adamka, który niejednego już w maliny posłał, a robi to z mistrzowską wprost kurtuazją :)

Rusiecki siedzi na kanapie i myśli - ufff skończyło się, czas wracać do codzienności.

Do pracy, która dla niektórych pracą nie jest, bo bycie asystentem, pracownikiem biurowym, „to nie jest uczciwa praca”. I w tym miejscu przepraszam w imieniu, nie wiem kogo, bo nikt publicznie się pod takimi opiniami nie podpisuje, wszystkich pracowników administracyjnych i biurowych - i zapewniam, że nasza praca jest potrzebna, choć często niedoceniana.
Tak więc wszyscy, którzy przez ostatnie miesiące nie mogli umówić się na spotkania, w szczególności osoby, dla których Pro Publico Bono nie było kiełbasą wyborczą, mogą odetchnąć z ulgą. Rusiecki jest do dyspozycji, codziennie od poniedziałku do piątku.

Sprawa kolejna - mój doktorat, który zawiesiłem i potraktowałem po macoszemu. W zakresie rozwoju zawodowego otrzymuje najwyższy stopień pilności. Nie chcę przejść do historii jako doktorant z najdłuższym stażem w tym kraju. Kto się nie rozwija, ten się cofa. Nie otrzymanie mandatu senatora to „uff” w zakresie rozwoju kompetencji zawodowych. Nic nie będzie ważniejsze od niego.

Rodzina. Hania i Maleństwo. Czekaliśmy na to długo, za długo. Nie mogę wprost doczekać się chwili, kiedy będę mógł przytulić swojego syna. Zrobię wszystko, aby On, kiedyś w przyszłości, mógł powiedzieć: tata jest dla mnie autorytetem, nauczył mnie tak wielu rzeczy, że nie sposób wymienić. Chcę być przy jego pierwszym słowie, przy jego pierwszym kroku, przy pierwszych próbach zjedzenia samodzielnie posiłku. Chcę to pamiętać nie tylko z opowiadań żony.

Praca społeczna - mieć czas i siły na pracę w stowarzyszeniu Przystań. Wraz z przyjaciółmi działać na rzecz mieszkańców. Kończy się projekt Aktywność leszczynian kluczem dla zdrowia. Kolejny złożony projekt przeszedł pierwszy etap weryfikacji.

Co myślę o wyniku wyborów do senatu?
22 104 głosy poparcia to 18,81% poparcia od mieszkańców regionu. W samym lesznie poparcie sięga 40%. To nobilitujące.
Szef sztabu przeanalizował wyniki kandydatów niezależnych w 100 okręgach w Polsce. Nie mam czego się wstydzić.
Do senatu „weszło” 4 niezależnych senatorów. Są nimi Lidia Staroń, Jarosław Obremski i Grzegorz Bierecki i Marek Borowski.  Każdy z nich funkcjonował wcześniej w polityce parlamentarnej. Niezależni kandydaci, którzy w Polsce otrzymali większe procentowo poparcie niż ja, choć nie zdobyli mandatu senatora to Roman Giertych (20,29%), Krzysztof Cugowski (34,83%),
dwa nazwiska, które zna każdy Polak, oraz Jerzy Barcik, Kamil Suchański, Jan Bobek i Jerzy Andrzejak - właściciele dużych firm produkcyjnych, lub działacze organizacji i stowarzyszeń o zasięgu mikroregionalnym. Tak więc wstydu nie ma. Dodać należy, że nasz okręg jako jeden z nielicznych w kraju miał tak wielu kandydatów.

Co by było gdyby... nie ma co gdybać. Było minęło.

A co dalej?
Zarówno red. Adamek jak i red. Jakubowski w swoich materiałach wskazują, że Rusiecki będzie ubiegać się o mandat prezydenta miasta Leszna w kolejnych wyborach samorządowych. Bardzo kusząca propozycja. Przypomnę jednak, że zdaniem opinii publicznej Rusiecki miał się o to stanowisko ubiegać w 2014 roku, a się nie ubiegał. Red. Jakubowski, wskazuje nawet personalnie stawkę. Myślę, że wykaz nazwisk będzie inny. Aspiracje to nie wszystko, należy jeszcze przeanalizować możliwości. Wróble ćwierkają, że wybory samorządowe odbędą się wcześniej, być może już w przyszłym roku. Nie dzielmy skóry na niedźwiedziu. Osobiście czekam na pierwszy rok niczym nie ograniczonego funkcjonowania obecnych władz miasta. Jak będzie wyglądał budżet miasta, jakie działania zostaną podjęte. Pojawiają się głosy, że tyle fajnych rzeczy dzieje się w mieście po objęciu władzy przez PL18 i PiS w naszym mieście. Chciałbym przypomnieć wszystkim mieszkańcom Leszna, że realizowane w tym roku inwestycje w znacznej większości to wynik prac i planów poprzednich włodarzy miasta.
Czy będę startować w wyborach o stanowisko prezydenta miasta Leszna?
Ta decyzja należy od tego jak będzie funkcjonowało miasto od stycznia 2016 roku. Jakie decyzje będą podejmowali prezydenci Borowiak i Jóźwiak, jakie będą nastroje w mieście, jakie perspektywy dla miasta pojawią się dla miasta w kolejnym roku.
Bo nie zawsze chodzi tylko o władzę. Czasami, niektórym osobom bardziej niż na stanowisku zależy na tym, by jego miasto rosło w siłę, nawet jeśli nie oni nim zarządzają.


I kończąc swoje powyborcze rozmyślenia. Wynik PiS. Ciesze się, że posiadają taką przewagę w parlamencie. Nie ma żadnych ograniczeń (poza finansowymi) do realizacji programu, w który uwierzyła tak duża liczba naszego społeczeństwa. Dla dobra Polski i Obywateli.
Wynik lewicy - jak wspomniałem w wywiadzie, czasami trzeba osiągnąć dno, by móc się od niego odbić. Głęboko wierzę, że ten wynik skłoni liderów do podjęcia odważnych decyzji.
Wynik Nowoczesnej - życzę Ryszardowi Petru aby potencjał, który posiada się rozrastał.
Wynik ugrupowania Kukiz'15 - mam nadzieję, że dla osób, które otrzymały zaufanie społeczeństwa i otrzymały mandaty poselskie ważniejszy będzie rozwój i stabilizacja kraju, niż destrukcja tego co jest.

A ja wracam do codziennego życia, wypełniać najlepiej jak potrafię obowiązki radnego, asystenta, męża i ojca (już wkrótce), działacza społecznego, przyjaciela, brata, syna, sąsiada...


WYBORY SAMORZĄDOWE 2018


 
PROGRAM WYBORCZY KOALICJI PLATFORMA.NOWOCZESNA

DEKLARACJA  WYBORCZA

Wizja Leszna jaką prezentujemy Mieszkańcom jest spójna i obliczona na jego długofalowy rozwój. Program wyborczy obejmuje najbliższe 5 lat, ale nasze spojrzenie na sprawy miasta jest nastawione na kolejne 30.

Koalicyjny Komitet Wyborczy Platforma.Nowoczesna Koalicja Obywatelska w Lesznie skupia członków społeczności lokalnej, znających swoje miasto i jego potrzeby. Są to osoby aktywne w sferze zawodowej, edukacyjnej, biznesowej, charytatywnej, kulturalnej i sportowej, a jednocześnie angażujące się na rzecz stworzenia nowoczesnych rozwiązań w Lesznie. 

Pragniemy dokonać zmian w zakresie sposobu i stylu zarządzania miastem. Chcemy, aby zasady otwartości i przejrzystości były standardem we wszelkich działaniach instytucji samorządowych. Naszą ideą jest wprowadzenie elementów zarządzania turkusowego, czyli:

- dzielenie się władzą i odpowiedzialnością;
- pełna informacja o działaniach władz;
- stały dialog władz Leszna z mieszkańcami;
- silne zaangażowanie instytucji pozasamorządowych w rozwój miasta.

Proponujemy ideę inteligentnego miasta. Współczesny świat dostarcza wiele wspaniałych rozwiązań dla samorządów ambitnych, które chcą ułatwić codzienne życie swoich mieszkańców. Może to nastąpić np. w zakresie informacyjno-komunikacyjnym, wydajności infrastruktury, czy potrzeb społecznych i edukacji. To wszystko jest w zasięgu ręki. 77 miast w Europie już to realizuje, my też zasługujemy na nowoczesne rozwiązania.

Chcemy, aby zmienił się wizerunek leszczyńskiego starego miasta. Trudno nie dostrzec, że dziś kolorowym i skądinąd bardzo ładnym parasolkom towarzyszy często brzydota miejskiej infrastruktury i liczne problemy społeczne. Piękno działa jak strażnik, piękno daje poczucie bezpieczeństwa. Będziemy zabiegać o to, aby nieestetyczne, zniszczone stare miasto z naszym symbolem - ratuszem, z którego dziś sypie się tynk, stało się przeszłością. Co roku będziemy realizować kolejne projekty z zakresu rewitalizacji centrum, nie ograniczając się do działań doraźnych. 

Mamy wiele osiągnięć, ale ciągle jesteśmy państwem i miastem na dorobku. Potrzeb jest dużo więcej niż pieniędzy. Jeszcze przez kilka lat będziemy mogli korzystać ze środków Unii Europejskiej. Ich pozyskiwanie to nasz priorytet. Będziemy rzetelnie przygotowywać wnioski o dofinansowanie. Możemy obiecać, iż dochowamy wszelkich starań, aby żaden z nich nie został odrzucony na skutek elementarnego błędu. Będziemy wnioskowali o środki na te zadania, które zgodnie z kryteriami mają największą szansę na powodzenie.

Zobowiązujemy się do kontynuacji projektów, które uzyskały dofinansowanie i są w trakcie realizacji. Szanujemy dokonania poprzedników, wiemy, że ciągłość inwestycyjna, jak i strategiczna miasta stanowi niepodważalną wartość.
 
Składane przez nas deklaracje i przyrzeczenia są racjonalne i możliwe do spełnienia. Nie będziemy oszukiwać mieszkańców, „przyrzekamy nie przyrzekać”.  Nasza praca, codzienna postawa - to są nasze najlepsze referencje.

Mówimy językiem zdecydowanym, twardym gdy trzeba, ale pełnym szacunku dla odmiennej wizji. Mamy swoje zdanie, naszą wizję i nasz program, ale z pełnym respektem odnosimy się do innych poglądów, także wtedy, gdy się z nimi nie zgadzamy. Budujemy Leszno dla wszystkich.

Szanujemy Mieszkańców, ich zaangażowanie i trud codziennej pracy.    
      
W ramach rozwoju gospodarczego przede wszystkim doceniamy tych przedsiębiorców, którzy są już obecni, nie zapominając o konieczności pozyskiwania nowych inwestorów.

Dbamy o dziedzictwo, które już posiadamy, które zostało wypracowane przez pokolenia leszczynian; to stanowi dla nas fundament rozwoju.

Kandydat na prezydenta miasta Leszna
z upoważnieniem kandydatów do Rady Miasta
Grzegorz Rusiecki

pobierz pełen program komitetu